czwartek, 16 marca 2017

DZIEŃ 3 i 4: CIĘŻKIE DNI

Nogi mi prawie odpadają, ale nie załamujemy się musimy walczyć dalej. Na śniadanie zjadłam płatki z biedronki, z dodatkiem truskawek i płatków jogurtowych. Do tego dosypałam błonnika i siemię lniane. Było bardzo dobre i dostałam dużo energii na dzisiejszy dzień. Jutro mam ciężki dzień i zobaczymy jak to będzie z treningiem ale mam nadzieję, że mimo tego pójdę na godzinne bieganie. Udało mi się przebiec około 5 km. Coraz bardziej męczy mnie to czy wgl, moja męka ma jakiś sens. Zastanawiam się gdzie popełniam błędy.

DZIEŃ 4:
Dzisiaj nie mam co opisywać. Podłamałam się zjadłam o wiele za dużo. Ale koniec. Nie mogę się załamywać. Od jutra znowu ruszam na bieganie. Tym razem sobie nie odpuszczę.

wtorek, 14 marca 2017

2 DZIEŃ: NIE PODDAJEMY SIĘ

U mnie dzień zaczął się jak zwykle bez śniadania. Jest to największy błąd jaki popełniam. Od jutra to zmienię, muszę ! Żyję w ciągłym biegu, rano trzeba wyjść z psem, naszykować się na uczelnie, spakować. Przez to wszystko zapominam o najważniejszym. ŚNIADANIU ! Ono jest bardzo ważne, dzięki niemu dostajemy siłę i energię na to by rozpocząć dzień. Potrafię przez 5 godzin chodzić z pustym żołądkiem. Działa to bardzo niekorzystnie na nasz organizm. Pogarsza się metabolizm. Znam osoby, które po prostu nie lubią rano wstać i wziąć się od razu za jedzenie. Wyczytałam, że najkorzystniej dla naszego zdrowia jest zjeść śniadanie do godziny lub nawet pół godziny, po obudzeniu się i wstaniu. Mój pierwszy posiłek zjadłam po godzinie 13...Była to bułka z sałatą i szynką. Miałam odstawić chleb, ale przez swój błąd i brak czasu rano nie zdążyłam sobie przygotować czegoś mniej kalorycznego jak biała buła. Na obiad zjadłam gotowane warzywa.
Dzisiaj przebiegłam tylko 4.5 km. Ale za to było więcej biegu, niż marszu w porównaniu z wczorajszym dniem. Przyznam się szczerze, że chciałam już sobie dzisiaj odpuścić tak jak robiłam to już dużo razy. Ale szukam w sobie cały czas wewnętrznej siły i ubrałam sportowe buty i pobiegłam tak jak należało. Jestem wykończona. Bolą mnie nogi, chce mi się spać. Nie znam się na sporcie, ani na dobrym wykonywaniu treningów. Działam sama, czy to coś da zobaczymy ;)  Od jutra zapisuję się na siłownie, na początku będę robić tylko kardio. Potem jak już zrzucę trochę kilogramów, dodam też ćwiczenia siłowe. Narazie padam, do jutra ;)

poniedziałek, 13 marca 2017

1 DZIEŃ. Skąd wziąć motywację i chęć do działania?

Większość z nas nie akceptuje pewnych rzeczy w sobie. Ja nie akceptuję swojego ciała. Ważę 80 kg, przy wzroście 173 cm, to trochę za dużo. Dużo razy próbowałam to zmienić. Dietetyk, ćwiczenia...Udało się schudłam wtedy 10 kg. Byłam z siebie taka dumna, nie upilnowałam tego, przestałam nad sobą pracować i skutkiem był efekt jojo.  Były próby ćwiczenia w domu, diety różnego rodzaju. I nic się nie zmieniło. Ważę w dalszym ciągu o kilkanaście kilogramów za dużo. Nie chodzi tylko o wygląd, owszem nie podobam się sobie, ale też o zdrowie. Studiuję fizjoterapię i codziennie słyszę o ruchu, ćwiczeniach i o tym jakie są ważne. Człowiek lepiej się czuję, mniej choruje, na starość nie będzie miał poważnych dolegliwości. Dzisiejszego dnia postanowiłam po raz 100 z rzędu, że to już czas by zacząć. Na realizację mojego celu schudnięcia, poprawienia kondycji fizycznej mam 530 dni. Chcę schudnąć 15 kg, przebiec kilkanaście kilometrów nie zatrzymując się, chcę być szczęśliwa. Za 530 dni jest ślub mojej siostry. Taka mała motywacja. Skąd znaleźć motywację ? To zależy indywidualnie od każdego.  Dla niektórych może być zmieszczenie się w stare ubrania, podobać się swojej wymarzonej drugiej połówce. Ja miałam już różnego rodzaju motywację, ale były one krótkotrwałe, pod wpływem np. emocji lub drugiego człowieka. Ktoś mnie zobaczył i mówi " jezu jak ty przytyłaś" , wiecie jaka była moja reakcja? Płacz, dieta, ćwiczenia może przez kilka dni.  Motywacja nie była tak silna, żeby zmienić moje podejście. Musiałam poczuć to sama w sobie, pragnąć tego z całego serca, żeby się zmienić. Motywacja wywarta przez drugą osobę, nie będzie tak dobra jak taka wydobyta z Twojego wnętrza. Zapytaj samego/samą siebie co chcesz zmienić, dlaczego, co będzie jak dojdziesz do swojego celu i zacznij działać jak będziesz czuć, że to jest Twój czas. Udowodnij sobie, że jesteś silny/silna i nie będzie w stanie Cię już nic złamać. DO DZIEŁA !!!!! Nie mam specjalnej diety, wymyślnych przepisów. Jestem zwykłą dziewczyną, nie żadną super girl, nie będę postować na pokaz mojego talerza. Jem prosto i zdrowo i mniej. Koniec ze słodyczami to pewne. Ograniczenie węglowodanów. Więcej wody i to jest mój sposób czy skuteczny dowiecie się tego na bieżąco. 
1 DZIEŃ:
JEDZENIE: Bułka grahamka z szynką i sałatą na śniadanie. Jajecznica i mała kromka z chudą szynką. Jogurt naturalny z dosypką siemia lnianego, błonnika. 2L WODY KONIECZNIE !!
Jeśli chodzi o ćwiczenia to przebiegłam 6 km. Trochę marszu, więcej biegu. O bieganiu rozpiszę się kiedy indziej :) Pamiętajcie o krótkiej rozgrzewce przed bieganiem to bardzo ważne.
ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA ! :)